Top 10 miejsc na świecie związanych z marihuaną, do których warto pojechać

3
GanjaFarmer
GanjaFarmer
Ganja Farmer
GanjaFarmer

Lato mamy w pełni. Dla większości z czytających to najdogodniejszy moment wyjazdu na wakacje. Jeśli jeszcze nigdzie nie byliście może warto byście pomyśleli o swoistym canna-trip. Oto top 10 miejsc na świecie, w których fan zioła powinien odwiedzić, by przeżyć coś fajnego, związanego z Mary Jane.

Zacznijmy od miejsc kultowych, potem przejdziemy do tych mniej oczywistych.

1. Jamajka

jamaica-marijuana-laws-800x452

Growshop Growbox
Growshop Growbox
Growshop Growbox
Growshop Growbox

Reggae, blanty, rastafarianie, słońce i uśmiechnięci ludzie (którzy mówią często kompletnie niezrozumiałym angielskim) przez cały rok – to wszystko tak jakoś do siebie świetnie pasuje. Palić skręta w kraju w którym część ludzi traktuje tę czynność jako przyjmowanie sakramentu to zupełnie co innego niż zwykłe jaranie (poczytajcie sobie o ruchu i religii rastafari. Dużo lepiej niż na Wikipedii został opisany tutaj). Wokół gandzi na tej niewielkiej wyspie wykształciła się niepowtarzalna, specyficzna kultura i od wielu lat spora część turystów wyprawia się do tego kraju właśnie po to by poczuć i przeżyć to samemu.

wpid2006-IMG_4879

W kraju tym od dłuższego przymykano oczy na palenie marihuany, niedawno została ona jednak całkowicie zdekryminalizowana (określono jednak wartość graniczną, jaką można posiadać – 2 uncje, czyli ok. 56,7 g. Szerzej pisaliśmy już o tym tutaj). Co więcej rządzący ojczyzną Boba Marleya, chyba doskonale zdają sobie sprawę ze swojego ogromnego potencjału pod kątem canna-trips, dlatego już za niedługo na wszystkich międzynarodowych lotniskach mają stanąć automaty, w których będzie można kupić Mary Jane. Miejscowi organizują też dla przyjezdnych specjalne turnusy na których można się porządnie zjarać, a przy okazji zobaczyć plantacje marihuany.

2. Amsterdam w Holandii

cimg9222

Europejska Mekka dla wszystkich jarających zioło. Coffee-shopy (pierwszy z nich Mellow Yellow został założony już w latach 70.) to coś, co trzeba zobaczyć, być tam i przeżyć to. Jeżeli lubicie klimat zadymionych, nieco ciemnych i zagraconych, „piwnicznych” lokali, w których towar podają ludzie wyglądający jak Chich lub Chong z filmu „Up in smoke” to w stolicy Holandii macie największą szansę, że takie miejsce znajdziecie.

amsterdam-cannabis-tourists-cafes

Amsterdam oznacza także bardzo otwartych i tolerancyjnych ludzi i odnosi się to zarówno do miejscowych, jak i dużej części marihuanowych turystów. Warto też dodać, że oprócz coffee-shopów istnieją tzw. smartshopy, w których sprzedaje się pokaźną gamę środków psychodelicznych. W dzielnicy De Wallen możecie znaleźć także budzące zainteresowanie Muzeum Marihuany i Haszu, jakkolwiek ci którzy mieli okazję w nim być twierdzą, że nie warto na nie tracić czas.

amsterdam_0

Wbrew temu co wielu ludzi myśli Mary Jane nie jest legalna w Holandii (a sam status prawny coffee-shopów jest dość dwuznaczny), natomiast posiadanie do 5-ciu g. nie jest karane. W ostatnich latach powstało sporo zamieszania odnośnie tego czy obcokrajowcy będą mogli cokolwiek kupić w coffee-shopie – tamtejsze władze eksperymentowały bowiem z zaostrzeniem prawa mającego uderzyć w narko-turystów. Wprowadzono najpierw tzw. Wietpassy, których zdobycie dla obcokrajowców było nadzwyczaj trudne, a potem na ich miejsce wprowadzono nowe prawo, które ograniczało możliwość wejścia do coffee-shopów praktycznie tylko do miejscowej ludności. Obecnie wszystko jest po staremu – jeśli masz 18 lat będziesz w stanie bez problemów kupić tam zioło. Warto też nadmienić, że z wszystkich tych regulacji utrudniających nabycie gandzi Amsterdam był zawsze wyłączony.

3. Barcelona w Hiszpanii

trinacria-cannabis-club-barcelona3

Nazywana jest przez niektórych „nowym Amsterdamem”, chyba jeszcze trochę na wyrost. Niemniej to miasto ma niezwykle bogate życie nocne, fantastyczną architekturę, jedną z najładniejszych plaż miejskich na świecie (Barceloneta), no i „last but not least” urokliwą ulicę la rampa przy której mieszczą się najpopularniejsze z tamtejszych ponad 200-stu Cannabis Social Clubs. Kłopot w tym, że na chwilę obecną z nich raczej nie skorzystacie, bo żeby to zrobić trzeba wyrobić sobie specjalną kartę, na którą się oczekuje 2 tygodnie. Ilość dni które się czeka jest podyktowana właśnie tym, by drastycznie ograniczyć liczbę turystów korzystających z tych klubów.

-1x-1

Ale nic straconego. Na tej samej la Rampie (a także w jej okolicach) jeszcze zanim zdążycie zauważyć jakikolwiek Cannabis Club nieznajomi w porze wieczornej co najmniej kilka razy zaproponują wam zakup zioła. A jeśli zabraknie wam go rano, to w każdym większym parku można trafić na grupki, najczęściej czarnoskórych, muzyków, pytających często z już daleka na migi czy chcecie zapalić. Policja na to wszystko przymyka oczy, zresztą samo posiadanie nie jest obecnie w Hiszpanii karane.

12819467_10207682393192068_6456864590329596595_o

Przy planowaniu wycieczki do Barcelony warto zwrócić uwagę na kalendarz konopnych imprez, odbywa się ich tam naprawdę wiele. W tym największe w Europie marihuanowe targi wystawiennicze – Spannabis (byliśmy na tegorocznych, tutaj znajdziecie naszą relację wideo).

4. Denver w stanie Kolorado, w USA

dfe8f431-a302-40b7-801b-3c666076f985-bestSizeAvailable

To miejsce, które obecnie z uwagą obserwuje cały konopny świat. Tutaj możecie zjarać się praktycznie bez ograniczeń. Tutaj wokół zioła wykształca się ogromny wielomiliardowy biznes. Tutaj powstają wszelkie nowe gadżety, w tym moda na waporyzery. Tutaj sklepy z ogólnodostępną marihuaną, upodabniane są do Apple Store, Starbucksa i Virgin Store. Tutaj obecnie zjeżdża się cała Ameryka by wziąć udział w organizowanych specjalnie pod gandzię turnusach, na których się zwiedza zwykle kilka drug disnepsaries, jakąś marihuanową farmę, czasem i jeszcze jakieś SPA, gdzie jaranie jest połączone z zabiegami kosmetycznymi na bazie konopi.

the-clinic-marijuana-shop-colorado-boulevard-1-800x496

Tutaj liść konopi staje się czymś masowym, produktem, który ma być „trendy” i dostosowanym do potrzeb i oczekiwań każdego klienta. Fajne to i nie fajne zarazem. Warto zwłaszcza odwiedzić tamtejsze sklepy z marihuaną i np. amsterdamskie coffee-shopy, żeby porównać atmosferę.

Dobra, teraz przejdźmy do miejsc, o których część z was pewnie nie słyszała.

5. Nimbin w Australii

SONY DSC

To małe miasteczko, opanowane kilkadziesiąt lat temu przez grupę hippisów. Jest malownicze, otoczone górami. Uważane jest za marihuanową stolicę kontynentu, media swego czasu okrzyknęły jest społecznym kontrkulturowym eksperymentem, nad którym non-stop unosi się zapach marihuany. Pomimo tego, że w regionie, do którego miasteczko należy posiadanie i sprzedaż gandzi są surowo karane jest to robione otwarcie w Nimbin. Miejscowość oficjalnie liczy tylko 400-stu mieszkańców, jednak przez cały rok przewija tam się sporo ludzi chcących poczuć klimat panującej tam wolności. Miasteczko jest kolorowe, cały dzień wypełnia je muzyka, organizowane są na okrągło przeróżne warsztaty, poświęcone walce o pełną legalizację zioła w Australii, czy ekologii. Nimbin to taka mocno lewacka (we właściwym sensie tego słowa) osada, gdzie otwartość na ludzi połączona z new age’ową medycyną i klimatem przypominającym nieco Woodstock czasów Jimiego Hendrixa.

802312-happy-high-herbs

Od 1993 jest tam co roku organizowany olbrzymi konopny festiwal Mardi Grass, który ściąga tłumy entuzjastów. Trwa zwykle tydzień, a jego kolorowe pochody są przeplatane politycznymi wystąpieniami, imprezami tanecznymi i koncertami. W jego trakcie odbywa się także „konopna Olimpiada”, gdzie zawodnicy…

nasiona marihuany outdoor - Sklep
nasiona marihuany outdoor - Sklep
nasiona marihuany outdoor - Sklep
nasiona marihuany outdoor - Sklep

3 KOMENTARZE

  1. Czemu w miasteczku podobnego do lewactwa jest ganja, tzn. Że to nie jest podobne do lewactwa bo lewactwo wszystko sprzeda i wszystko stanie sie
    zakazane

    • też mnie to ukłuło. la rampa ale obciach…PLUS NIE PISZCZIE BZDUR jak masz dowód i jesteś kontaktowy to za 15 euro tego samego dnia wydadzą tobie kartę członkowską, wiem bo mam, byłem, zbuszyłem a lokal to Kush accb Barcelona jakby ktoś szukał można znaleźć na fejsie 🙂 Mają dobry dżynks, jointy można kupić na sztuki licząc w eurocentach a do tego pan w kantorku ma szeroki wachlarz asortymentu od Wielkiego Białego Rekina do OG 🙂 Pozdrawiam

Comments are closed.