growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox

Medyczna marihuana jest obecnie gorącym tematem nie tylko w naszym środowisku. Mówi o niej cała Polska. Do tej pory jednak nie wypowiadał się o niej Kościół Katolicki. Postanowiliśmy więc przeprowadzić wywiad z jedną z najbardziej znanych postaci tej instytucji – dominikaninem, ojcem Pawłem Gużyńskim. Porozmawialiśmy z nim nie tylko o leczniczych właściwościach konopi, ale też o tym dlaczego grzeszysz zapalając jointa i co przez to – jego zdaniem – tracisz.

Manuel Langer: Jaki jest stosunek ojca do medycznej marihuany? Z jednej strony to przecież narkotyk, a Kościół wyraźnie potępia używanie narkotyków, z drugiej: spora część lekarzy twierdzi, że specyfik ten rzeczywiście pomaga w leczeniu ludzi. Czy z moralnego punktu widzenia podawanie chorym osobom produktów bazujących na konopiach jest OK?

Ojciec Paweł Gużyński: Na początku XX wieku kokaina też była stosowana jako lek. I nikt nie widział w tym nic złego. Podobnie jest teraz z medyczna marihuaną – jeśli to pomaga ludziom, to dlaczego nie. Być może za jakiś czas będziemy mądrzejsi – być może będziemy się wycofywać z marihuany leczniczej, bo znajdziemy coś nowszego, lepszego. Problemu moralnego nie ma tam, gdzie nie ma złej intencji. I jeśli to ma służyć leczeniu, to jest to w porządku. Trzeba też pamiętać, że różne leki wywołują bardzo różne skutki uboczne. Gdyby chcieć szukać leków, które takowych nie mają, to wie pan… to nie leczylibyśmy ludzi w ogóle.

Oleje CBD - konopny sklep
Oleje CBD - konopny sklep
Oleje CBD - konopny sklep
Oleje CBD - konopny sklep

Medyczne stosowanie marihuany nie ma nic wspólnego z propagowaniem narkomanii, czy czymś podobnym. Jeżeli to jest robione przez lekarzy i pod ich kontrolą – w takich warunkach wszystko jest OK. Natomiast nie jestem fachowcem, aby ocenić, czy marihuana lecznicza rzeczywiście przynosi dobre skutki, czy nie. Czy jest to bardziej efekt placebo, coś wyimaginowanego… Żyjemy w tak skomplikowanym świecie, że naprawdę trzeba już być fachowcem, żeby móc to naprawdę ocenić. Poszczególne koncerny mają swoje badania, różni lobbyści swoje i wszyscy się nawzajem przekonują. Można się oprzeć tylko na zaufaniu do jakichś konkretnych ośrodków badawczych, które w miarę rzetelnie do tego podchodzą. Ale tutaj, jeżeli chodzi o stricte lecznicze zastosowanie marihuany, to nie mamy do czynienia z żadną promocją narkomanii, czy czymś podobnym, więc nie ma tego typu dylematu moralnego.

ojciec-gurzynski-pawelNiektórzy twierdzą, że w wielu przypadkach marihuana nie tyle leczy, co uśmierza ból. Podczas niedawnych prac jednej z sejmowych komisji w Parlamencie pewien poseł stwierdził, że uśmierzanie bólu to za mało, by pozwolić na włączenie konopi w leczenie pacjentów…

Z tego co ja czytałem to działań poprzez, które marihuana medyczna pomaga pacjentom jest troszeczkę więcej. Więc jej działanie to chyba nie tylko uśmierzanie bólu. Z tego co wiem to np. w przypadku choroby parkinsona medyczna marihuana zmniejsza ilość drgań, w przypadku epilepsji obniża ilość ataków, itd. A poza tym mamy coś takiego jak medycyna paliatywna [dział medycyny zajmujący się nieuleczalnie chorymi. W tym przypadku lekarz nie podejmuje prób wyleczenia pacjenta, skoro to niemożliwe, tylko robi wszystko, by poprawić komfort jego życia – dop. red.]. Zdarzają się też przecież przypadki, w których można już tylko uśmierzać ból, bo pacjent zmierza już tylko w objęcia śmierci. Jest mnóstwo tego typu niuansów. Patrząc na to generalnie: jeżeli podawanie pacjentowi marihuany jest profesjonalnym procesem, prowadzonym przez fachowców i stoi za tym sprawdzona terapia medyczna, która może się wykazać certyfikatami odpowiednich klinik – wtedy OK. Natomiast jakakolwiek samowolka i znachorstwo – nie. Wokół marihuany leczniczej istnieje grono wyznawców… Tu trzeba tak samo uważać, jak w przypadku leków homeopatycznych.

Czy ojciec nie obawia się – tak jak twierdzi wiele osób na prawicy – że medyczna marihuana będzie swoistym wytrychem, że to będzie wstęp do legalizacji marihuany w ogóle? Ludzie sprzeciwiający się stosowaniu medycznej marihuany często wysuwają właśnie taki argument. Czy zdaniem ojca można mieć takie obawy?

Nie, to nie jest słuszny argument. Tak szybko w panikę nie powinniśmy wpadać. Czy będzie się stosowało marihuanę medyczną czy nie, to przecież i tak nie będzie generalnej legalizacji marihuany. Zresztą legalizacja marihuany odbyła się wcześniej w niektórych krajach, niż zdołano odkryć właściwości medyczne tej rośliny, tych rzeczy nie powinniśmy wiązać.

Dlaczego właściwie Kościół potępia używanie narkotyków? Wielu czytelników naszego portalu pali trawkę czysto rekreacyjnie i nie widzą w tym niczego grzesznego. Czy mógłby ojciec wytłumaczyć co właściwie jest w tym złego? Wiele osób po prostu tego nie rozumie.

Nikt nigdy nie zna granic swojej wytrzymałości, odporności. Dla jednego to jest pół grama, dla innego będzie to 10 dag. Nie można powiedzieć ludziom: „nie, nie ma problemu, możecie się sztachnąć 5 razy w tygodniu” – jakiś odsetek z nich to zabije, po prostu. Także wprowadzi ich w spiralę narkomanii, bo branie narkotyków jest zjawiskiem rozciągłym.

Wewnętrznie rzecz biorąc chrześcijaństwo jest przeciwne pozbawianiu siebie wolności i mocy decyzyjnej. Wszystko, co wpływa na to, że się odmóżdżasz – czy to będzie upijanie się alkoholem, czy to będzie odurzanie się narkotykami, jest tak samo traktowane. Tracisz wolność, tracisz kontrolę nad sobą. I to jest przedmiotem oceny etycznej.

Jeżeli ksiądz mówi, że tu chodzi o tracenie kontroli, tracenie wolności… czyli ojciec nie potępia jeżeli stosuje się marihuanę, albo alkohol w małych dawkach? Czy to wtedy jest OK?

Nie. Wszystkiego należy używać rozumnie. Pytanie brzmi czy istnieje podobieństwo między alkoholem i marihuaną w sensie tego jak i po co je spożywamy – mam co do tego wątpliwości. Marihuany nie zażywa się w celach „kulinarno-spożywczych”. Natomiast alkohol w naszej kulturze pełni inną rolę, funkcjonuje w różnej postaci.

Czy nie wynikałoby z tego, że różnica między marihuaną a alkoholem jest głównie kulturowa?

Nie, mówię o możliwym celu użycia, funkcjonalności tych substancji. Alkohol jest częścią naszego jadłospisu (a też ma negatywne skutki, też lekarze mówią, że należy go używać mądrze, ostrożnie…). Spożywając alkohol chodzimy po cienkiej linie. Tutaj rozumność musi być zawsze na pierwszym miejscu. Osoby rozumne nie bawią się tego typu rzeczami. Proszę spojrzeć na dopalacze. Można się nimi bawić? Można. Jak to wygląda i jak to się kończy każdy widzi.

To że coś ma słabsze działanie, czy mniej uzależniające nie odgrywa tutaj roli. Tutaj ma znaczenie decyzja człowieka i to, co on ze sobą robi. Jeżeli aplikuje sobie środki uśmierzające to ucieka od rzeczywistości. Ten proces w przypadku np. alkoholu zaczyna się dość niewinnie: „wypiję jeden kieliszeczek dla rozluźnienia…”. Jak ktoś ma problemy i zaczyna sięgać po alkohol jeszcze alkoholikiem nie jest, załóżmy też, że się jeszcze ani razu nie upił. I co w takim przypadku? Zgrzeszył czy nie zgrzeszył? Oczywiście, że zgrzeszył, ponieważ ucieka od rzeczywistości, ucieka od problemów, które powinien rozwiązać i zaczyna wchodzić w pewien proces. To zawsze są historie indywidualne: ile kto wytrzyma. Także to, że jednemu coś nie zaszkodziło nie świadczy o tym, że jest dobre i że innym nie zaszkodzi.

Często można natrafić na sformułowanie, że zdaniem Kościoła ludzie używający narkotyków to ludzie chorzy, którym należy pomagać, leczyć ich. W Polsce jednak bardzo często wsadza się ich do więzień, co ma niewiele wspólnego z pomaganiem. Jakie jest tu stanowisko ojca? Czy prawo powinno tak ostro karać ludzi używających narkotyków?

To dość złożony, zniuansowany problem. Ich się zazwyczaj wsadza nie z powodu narkomanii, tylko z powodu przestępstw, jakie popełniają będąc pod wpływem narkotyków. To jest najczęstszy powód karania. Jedną z rzeczy penalizowanych jest posiadanie narkotyków. Jest to traktowane jako zjawisko społecznie negatywne, dlatego jest kara. Można oczywiście dyskutować: w jakim zakresie penalizować i za jakie ilości narkotyków.

Czy jednak zdaniem ojca obecne kary nie są za surowe? Taka np. młoda osoba, która z ciekawości zapaliła jointa zderza się z możliwością odsiadki – czymś, co jej niszczy całe życie…

To prawda, dlatego mądra profilaktyka antynarkotykowa powinna być adekwatna w stosunku do popełnionego przestępstwa i do sytuacji w której dana osoba jest. Wsadzanie do więzienia dzieciaka, który z głupia frant zapalił skręta jest nonsensowne. Niech on będzie nakłoniony, czy nawet zmuszony do przejścia jakiegoś szkolenia, które go uświadomi w tej materii. Dzieciaki robią mnóstwo tego typu rzeczy z głupoty.

Manuel Langer

Napisz do autora: [email protected]

nasiona marihuany - Sklep
nasiona marihuany - Sklep
nasiona marihuany - Sklep
nasiona marihuany - Sklep
GanjaFarmer
GanjaFarmer
Ganja Farmer
GanjaFarmer

2 KOMENTARZE

  1. Według mnie przesadza, marihuana, jest, bedzie, i zostanie palona. Nie jest niby uzywana w naszych jadlospisach? A tak niedawno temu nasze babcie jadły sałatki z olejem i nasionami, smażyły pierogi, co ostatnio sie dowiedziałem, napisał o tym Mickiewicz. Każdy kto chce, w różnych dawkach, niech pali, czemu my mamy decydować o ludziach, niech biorą co chcą.

  2. „Marihuany nie zażywa się w celach „kulinarno-spożywczych. Natomiast
    alkohol w naszej kulturze pełni inną rolę(…)alkohol jest częścią naszego jadłospisu”
    Jak niektórzy potrafią dokonywać akrobacji intelektualnych, aby dać sobie prawo do alkoholu, odmawiającym jednocześnie innym podobnego prawa do pozostałych środków odurzających. Brawo.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here