growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox

Zawsze śmiałam się z ludzi, którzy zostali złapani z Maryśką. Uważałam, że są głupi. Jednak, gdy mnie to spotkało, zdałam sobie sprawę, że trafiłam do tego samego wora.

W styczniu tego roku wraz z chłopakiem, wybieraliśmy się do znajomego. Chłopak miał przy sobie ze trzy nabicia, które schował do kieszeni kurtki sądząc, że przecież nie wyglądamy jak para dresów i kontrola nam nie grozi. Mieliśmy pecha, bo nikt z nas nie zauważył, że przepalił się przedni reflektor. Patrol jadący przed nami kazał zjechać i oprócz mandatu poprosili, żeby wysiąść z samochodu. Chłopakowi wkładali rękę w gacie sprawdzali skarpetki, a zawartość mojej torebki leżała na masce radiowozu. Na pytania czego tak szukają mówili, że to rutynowa kontrola. Gdy znaleźli w kurtce zawiniątko zaczęło się piekło.

Przeszukanie mieszkania

nasiona marihuany outdoor - Sklep
nasiona marihuany outdoor - Sklep
nasiona marihuany outdoor - Sklep
nasiona marihuany outdoor - Sklep

Radiowozem pojechaliśmy do domu chłopaka, któremu założyli kajdanki. Była godzina 19 jak czterech funkcjonariuszy weszło do mieszkania. W progu dostali telefon z nakazem przeszukania. Ja nie odpuszczałam i kazałam pokazać stosowny dokument , który pozwala im wejść do środka. Oczywiście, takiego dokumentu nie zobaczyłam do dnia dzisiejszego. Po kwadransie zabrali chłopaka na komisariat. W domu zaczęło się przeszukiwanie. Mówiąc im, że nic nie znajdą siedziałam na kanapie i patrzyłam jak zawartość szaf i szuflad jest wyrzucana na podłogę. W łazience znaleźli pustą samarę po kolczykach, które kupiłam u chińczyka dzień wcześniej. Z kuchni zabrali małą wagę kuchenną, którą rzekomo ważyliśmy „towar”. Zabezpieczyli nawet pęknięta lufę, która leżała w szufladzie komody. Przez cały czas pytali gdzie są narkotyki, straszyli psem, który miał przyjechać i znaleźć owe narkotyki. Śmiali się, że czeka mnie duże sprzątanie, że nawet ich kawą nie poczęstowałam.

W rogu pokoju leżała pusta szafka – pawlacz, którego nie mieliśmy czasu zawiesić. I co? Pawlacz został zabezpieczony przez policjantów ponieważ, i tutaj było moje zaskoczenie, według nich był to growbox do uprawy roślin konopii!

Po czwartej nad ranem policjanci wyszli zostawiając mnie zapłakaną i w istnym burdelu. Żeby doprowadzić mieszkanie do porządku musiałam wziąć dwa dni urlopu. Chłopaka wypuścili po 48 godzinach. Jadąc na imprezę miał w portfelu 30 zł, a wychodząc z dołka zostawili mu tylko żeton do wózka. Tego samego dnia, gdy go wypuścili, miałam wstawić się na komisariat złożyć zeznania. Funkcjonariuszka, która je spisywała traktowała mnie jakbym była skończonym debilem, kryminalistką i złą kobietą. Pytania kręciły się wokół kwiatów konopii, które rzekomo hodowaliśmy w pawlaczu. Poprosiłam o wykonanie badań, które potwierdzą, że jest to zwykła szafka z IKEA i nie miała ona styczności z żadną roślinnością. Dodatkowo usłyszałam, że jestem podejrzana o współudział w uprawie nielegalnych substancji odurzających.

Sprawa w sądzie

Sprawa sądowa odbyła się szybko, bo po miesiącu. Panowie policjanci, którzy przeszukiwali mieszkanie zapewniali, że czuli charakterystyczny zapach marihuany. Dodali również, że na parapecie były puste doniczki, zapewne po kwiatach konopi. Jeden z policjantów powiedział, że pawlacz był identyczny jak ten na szkoleniach i dlatego go zabezpieczyli. Nikt nie słuchał tego co mamy do powiedzenia. Dla sądu i pani prokurator byliśmy kryminalistami. Sąd skazał mojego chłopaka na karę 3 tysięcy zł grzywny i pół roku w zawieszeniu za posiadanie, UWAGA, 0,3g netto środków odurzających. Pawlacz i waga kuchenna miały zostać zniszczone, mimo moich nalegań, że mają je oddać. Odwoływaliśmy się dwa razy powołując się na Art. 62a Ustawy o Przeciw Działaniu Narkomanii, aż w końcu utargowaliśmy tylko tysiąc złotych grzywny, które miały zostać przeznaczone na walkę z narkomanią.

Oczywiście nie zaprzestałam palić. Cała ta sytuacja umocniła mnie w przekonaniu, że w naszym kraju panuję bezprawie. Bo jak nazwać wtargnięcie do czyjegoś domu bez nakazu i wmawianie, że jest się plantatorem roślin, które widziało się tylko w telewizji?

Komentarz prawnika:

Powyższa historia nie należy do odosobnionych, a wręcz przeciwnie były to typowe działania operacyjne policji, która przecież jest powołana m.in. do wykrywania i zwalczania przestępczości.

Funkcjonariusze policji, znajdując przy osobie podejrzaną substancję, w tym przypadku konopie, mają podstawy do dokonania przeszukania mieszkania. Ze względu na okoliczność, iż był to tzw. wypadek nie cierpiący zwłoki, organ dokonujący przeszukania okazuje nakaz kierownika jednostki, bądź legitymację służbową, a dopiero potem zwraca się o zatwierdzenie czynności do prokuratora lub sądu.

Komentarze
GanjaFarmer
GanjaFarmer
Ganja Farmer
GanjaFarmer
nasiona marihuany outdoor - Sklep
nasiona marihuany outdoor - Sklep
nasiona marihuany outdoor - Sklep
nasiona marihuany outdoor - Sklep