grow shop, sklep ogrodniczy, uprawa roslin
grow shop, sklep ogrodniczy, uprawa roslin
grow shop, sklep ogrodniczy, uprawa roslin
grow shop, sklep ogrodniczy, uprawa roslin

Jacek Wrona to emerytowany komendant policji, który przez lata pracował w jej pionie śledczym, odgrywając m. in. rolę tajniaka penetrującego międzynarodowe struktury przestępcze. W rozmowie z nami opowiada o bajecznym życiu handlarzy narkotyków, wizytach w burdelach, o szacunku jakim się cieszą „grubasy” i o tym kim są.

To druga część wywiadu z Jackiem Wroną. W pierwszej opowiedział on o narkoslangu i podsłuchiwaniu pomniejszych dealerów i zwykłych użytkowników. Znajdziecie ją tutaj.

Brakuje panu takie prostej, bezpośredniej pracy śledczej?

nasiona marihuany outdoor, sklep internetowy
nasiona marihuany outdoor, sklep internetowy
nasiona marihuany outdoor, sklep internetowy
nasiona marihuany outdoor, sklep internetowy

Wie pan co, nie. Bo ja praktycznie cały czas jestem z chłopakami wykonując pracę biegłego sądowego.

Największą sprawę w mojej śledczej historii, jaką rozpracowywałem zrobiłem z moim kumplem, dotyczącą przemytu szlakiem bałkańskim. 3,5 roku trwała główna praca operacyjna – żeby dokonać ustaleń, zrobić rozpoznanie. Dopiero po tym czasie nastąpiło uderzenie. Do tej pory 1000 osób zostało zatrzymanych na skutek tej operacji. Więc ja jestem spełniony pod tym względem.

Rodzina i dobrzy ludzie są tym, czym teraz oddycham. Bo, wie pan, kawał życia spędziłem w świecie przestępczym. Przemoc, burdele, dziadostwo, kasa, ćpanie, chlanie. Wszystko co może sobie pan wyobrazić.

Czasami zarzuca się nam, że my tak jak przestępcy żyjemy. Ale oni nie chcą żyć w przedszkolu, ani w MacDonaldzie się umawiać. Gdzie mogłeś operację prowadzić? Gdzie chłopy robiły transakcję? Gdzie po transakcji się bawili? No przecież nie szli do MacDonalda shake’a sobie kupić, tylko szli do burdelu, chlali, ruchali, tam rzucali hajsem. Tam trzeba było robić, gdzie to było.

jacek wrona

Czyli praca wymagała od pana wizyt w burdelu?

No a jak?! A gdzie przestępcę spotkasz?! No gdzie?!

Przestępca żyje w swoim świecie. Ma swój język, ma swoje zachowanie, etc. No to jeżeli chcesz ich poznać, jeżeli chcesz się wbić w grupę, która jest hermetyczna, to musisz żyć jak oni, musisz myśleć jak oni.

Czyli musiał pan korzystać z usług w burdelu by się wkupić w ich łaski?

Wie pan to nawet nie kwestia korzystania z usług, tylko bywania w burdelu. Bywania w sposób naturalny. Też nie przyjdziesz do restauracji… wie pan dlaczego kiedyś było łatwo policjanta za takich siermiężnych czasów wyłapać? Bo w trzech siedzieli i 3 wody zamówili. A obok ludzie szampany, łososie, krewetki, homary i kraby. A tu trzech smutnych siedzi i 3 wody sobie wzięli i jedną popitkę.

Sam pan zdaje sobie sprawę, że żeby zafunkcjonować, żeby zacząć rozumieć ten świat trzeba się do nich upodobnić. Bo świat przestępczy to są też normalni ludzie. Zwykli ludzie. Ci ludzie też kochają, muszą jeść, muszą się myć, itd. To nie jest jakiś świat tak znowu zupełnie odległy. Najgorsze to są tzw. urban legends, „Uuu! To jest mafia!”. No jaka mafia? Definicja mafii jest konkretna: mafia jest we Włoszech, mafia jest gdzieś tam indziej. No jaka u nas jest mafia? Mafia to u nas służby specjalne, byłe służby specjalne, typu WSI. To jest mafia. Bo to są bandyci, a jednocześnie mają silne powiązania z politykami, a przede wszystkim działają jako tzw. „białe kołnierzyki” – czyli skrzyżowanie przemocy bandyckiej z przestępczością ekonomiczną i z korupcją polityczną – to jest definicja mafii.

Facet, który pałą wali drugiego w zęby to nie jest mafia. To jest zwykły bandyta. I tacy bandyci robią skok, to gdzie pojadą z kasą? Są mądrzy, którzy skitrają gdzieś tam, coś tam. Ale 90% tych ludzi posiedzi chwilę i wyjdzie w miasto. Jeden burdel, drugi, knajpa, wóda, dziwki, koks… I heja! Skąd nagle ci ludzie, którzy mają 50 zł na dzień, by przeżyć – nagle przez 3 dni balety, jeżdżenie po mieście, koksowanie, dmuchanie, szampany, panienki po 500 zł za godzinę? No już czerwone światło masz – skądś muszą mieć kasę! No i sprawdzasz: gdzie był napad, gdzie była kradzież, albo jakiś przewał, albo jakiś transport przeszedł nam bokiem i go opchnęli. Zaczynasz szukać. To są rzeczy bardzo proste, wbrew pozorom. Tylko trzeba wpierw zrozumieć człowieka.

Dlatego zaczynasz żyć jak ten człowiek. Oczywiście jesteś hermetyczny w jakiś tam sposób, bo jesteś po tej drugiej stronie. Ale czym bardziej zaawansowane, czy im wyżej jesteś, to ten model życia, jaki oni prowadzą… no musisz zacząć jakoś w tym świecie funkcjonować.

jacek wrona

I w pewnym momencie… jak pan myśli? Zaczyna ci się to podobać. Każdemu się podoba. Nie podobałby się panu na ręku złoty zegarek, warty 100 000 zł? Albo kluczyki do Mercedesa G, który jest wart 700 000-800 000 zł? Albo to, że śpisz tylko w hotelach 5-cio gwiazdkowych, a na śniadanie podają ci oryginalnego szampana? Albo idziesz do knajpy gdzie kiedyś jak był początek tych wszystkich działań, 2002 lub 2001 rok – idziesz i kupujesz sobie litr Absoluta wtenczas, czy Finlandii, nie pamiętam, 100 $ wtedy kosztował. No przecież to dla przeciętnego człowieka kupa hajsu, nawet teraz. Ale wtedy w knajpie, w „Afrodycie” w dziesięciu siadaliśmy. Przychodziłeś to pierwszą rzeczą o jaką wołałeś: „Panie, 5 literków!”, 500 $ rzucałeś i heja! No bo tam wszyscy rzucali 5 razy więcej, więc żeby na głupka nie wyjść, to nie brałeś sobie pół litra na trzech, bo by powiedzieli „co to kurwa za osły przyjechały?”. Nie mogłeś też wyglądać obciachowo, musiałeś więc mieć zwitek pieniędzy, bandycki portfel… Wie pan jak wygląda bandycki portfel?

Pieniądze same bez portfela, składane w kupę?

Niedokładnie. Gumka recepturka.

Myślałem, że to tylko na filmach…

Nie. To jest właśnie bandycki portfel. A dlaczego tak wygląda? Bo jedną z podstawowych zasad w psychologii gdy się robi takiego rodzaju rzecz jest coś, co się nazywa oślepianie gotówką lub oślepianie pieniędzmi. Po pierwsze pokazujesz, że masz kasę. Portfel może być gruby, możesz mieć 3 prawa jazdy, 53 legitymacje do wejścia do metra… Jeżeli jestem bandytą to muszę pokazać, że mam kasę. Więc co robię? Np. specjalnie upuszczam pieniądze, tak żeby wszyscy patrzyli „Uuu, tu taka spadła kasa!”. Możesz też wyciągnąć 1 zwitek, kiwnąć na kelnera i krzyczeć na całą salę „Płacim! Płacim!” („płacę!”) no i wrzucam tam 3 stówy zielonych.

W niektórych amerykańskich filmach widać, jak np. murzyni lubią się obłapywać. Z tym wiąże się pojęcie „grubasa”…

Vaporizer Premium - VapeFully
Vaporizer Premium - VapeFully
Vaporizer Premium - VapeFully
Vaporizer Premium - VapeFully
1
2
PODZIEL SIĘ
Dziennikarz Cannabis News. Za sobą kilka dużych/małych redakcji i sporo ghostwritingu. Cenię media, którym chodzi o jakąś ideę, a nie tylko o kliki. Prywatnie miłośnik dobrej literatury, morza i Orientu. Napisz do mnie.