Policja: ścigamy za posiadanie, a sami palimy po pracy

1
Ścigają za posiadanie a sami palą
cannabisland

Oczywiście, nie wszyscy, ale część tak i jest im z tym bardzo źle. Trudno czuć się komfortowo, kiedy trzeba wykonywać rozkazy, co, do których nie ma się przekonania.

Policjanci, to przecież tacy sami ludzie, jak wszyscy. Nie tak dawno chodzili do szkół, mieli doświadczenia, choć nie zawsze bezpośrednie, z marihuaną lub jej użytkownikami, więc ich stosunek do tej używki jest zupełnie inny, niż ich starszych kolegów, którzy bardziej gustują w alkoholu. Tak się jednak składa, że ci ostatni są ich przełożonymi. I mają za sobą, wprawdzie archaiczne i nieprzystające do reszty świata, prawo.

growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox
Podoba ci się? Polub nas

Wraz z przybywaniem nowych roczników do służby, podejście do marihuany zmienia się z roku na rok. Ci nowi policjanci nie spostrzegają posiadaczy „niewielkiej ilości”, jako zagrożenia społecznego, zaś ściganie ich jest dla nich absurdalne, ale odpuścić nie mogą, bo obawiają się donosów na siebie, szczególnie ze strony starszych kolegów. Dla wielu starych wyjadaczy w policji, chłopcy dzielący się na ławce jednym jointem, są łakomym kąskiem, gdyż łatwo i bezpiecznie można sobie ich ukaraniem nabić statystyki.

Jest jeszcze jeden problem: niektórzy policjanci sami palą rekreacyjnie i nie jest to jakąś specjalną tajemnicą. Nawet plotkowało się na komendach, że będę przeprowadzane na funkcjonariuszach narkotesty. Tylko, co by wtedy z ich wynikami zrobiono? Przecież prędzej, czy później ta wiedza wyciekłaby do mediów, a co wtedy mieliby zrobić ich przełożeni?

Sytuacja prohibicji staje się, więc coraz bardziej palącym problemem do rozwiązania i to nie tylko dla szarego użytkownika zioła, a mimo to, nie zapowiada się, żeby w naszym kraju miały zajść jakieś szybkie zmiany w tym obszarze.

Źródło: natemat.pl

1 KOMENTARZ

Comments are closed.