GanjaFarmer

…miesiąc, 2, czy 3. Potem byśmy wybrali najlepszą wersję, czyli np. legalizację na takich zasadach jak w Oregonie, albo takich zasadach jak w Kolorado, albo takie rozwiązanie, jakie przyjęli Holendrzy. Zdaję sobie sprawę, że to dość utopijne i ciężko by było to przeprowadzić, ale z drugiej strony przecież generalnie jest to technicznie możliwe do wykonania – tłumaczy Kuba. Przedstawiony przez niego pomysł wydaje się o tyle dobry, że z góry by zamknął usta krytykom, którzy by twierdzili, że wybierając ostatecznie takie a nie inne rozwiązanie prawne dla Polski zwolennicy marihuany posunęli się za daleko.

– Na dzień dzisiejszy nasze możliwości fizyczne, a także finansowe są zbyt małe, żeby to ogarnąć. Na pewno jeśliby nas chociaż trochę ludzi poparło, nawet te 3%, to byśmy dostali kasę, tak jak te „partie kanapowe”. Tam kilka osób przez 20 lat tam się przeciska na kasie naszej – społeczeństwa, a nic nie robią. My też moglibyśmy mieć tę kasę, tylko, że jak my mamy kasę, to coś robimy. Tak naprawdę jakbyśmy mieli pieniądze na funkcjonowanie to byśmy dużo dalej zaszli. Nawet głupie projekty ustaw są drogie – żeby taki przygotować trzeba zapłacić, obecnie takie rzeczy robimy z własnych inicjatyw, z własnej kieszeni. To jest generalnie takie ślizganie się po undergroundzie pieniężnym. A w partii politycznej jest jakaś kasa, która znacznie ułatwia funkcjowanie – wyjaśnia.

Kuba, podobnie jak Emery, dostrzega zalety samego już wprowadzenia narkotyków do politycznej dyskusji, jaką prawdopodobnie spowodowałby wystartowanie partii marihuany w wyborach: – Nawet jak ludzie by nas nie poparli, to byśmy temat przynajmniej jakoś wprowadzili do polityki – to by była dobra akcja edukacyjna. Może by nawet kilku naszych posłów weszło do parlamentu – to miałoby przełożenie na codzienną pracę w Sejmie i przekonywanie tych ludzi – żeby zmienić prawo narkotykowe to trzeba po prostu tam być. Jak się tam nie jest, to nic się nie zmienia – zauważa mój rozmówca.

Growshop Growbox
Growshop Growbox
Growshop Growbox
Growshop Growbox

Założenie partii wiązałoby się jednak z oporem części konopnego środowiska: – Jest u nas bardzo dużo ludzi wrogo nastawionych do wszelkiej polityki: anarchistów, osób antysystemowch, itd. Oni nie chcą się babrać polityką, choć my wiemy, że legalizacja marihuany to przecież polityczny postulat i bez udział polityki nic w tej kwestii nie zrobimy (z drugiej strony mamy w swych szeregach osoby, którzy chcieliby być posłami – chcieliby być w stanie realnie coś z tym wszystkim zrobić). Brakuje nam też sponsora,który by nam na to dał kasę. Wiesz, głupie ulotki, banery – to wszystko kosztuje kasę. Na marsze ledwo co jesteśmy w stanie uzbierać kasę. Tak to niestety wygląda. Sklepy dopiero ostatnio zaczynają rozumieć, że po legalizacji im będzie lepiej i że nasze działania są rzeczywiście realne, przez co zaczynają jakąś tam kasę wykładać na to wszystko. Ale to jest dopiero początek. Tak naprawdę wszystko niestety kosztuje i cały ten popieprzony świat jest oparty na tym papierku, bez którego tak naprawdę niewiele zrobisz w takiego rodzaju działalności. Zawsze nasza działalność będzie undergroundowa, dopóki nie będzie to poważnie, z odpowiednim zapleczem finansowym, zrobione – zauważa członek Wolnych Konopi.

54c8816bbfee1_o

Wygląda więc na to, że Wolne Konopie chętnie by założyły partię marihuany, tylko nie mają odpowiednich środków: – Wszystko zawsze rozbija się o kasę. Gdybyśmy ją mieli… tak jak np. kiedyś Palikot nam ją dał. Dał nam 20 000 zł i już np. mieliśmy na zajebisty marsz, na który przyszło 20 000 osób. Było czym ludziom zapłacić za przygotowanie wszystkiego, mieli oni większą motywację. Było na gadżety, promocję, autobusy. Można było zapłacić zajebistym artystom – bo gratis to grają artyści, którzy nie mają odbioru. Inni to grają za kasę, już nie ma idei w ich dzisiejszym świecie. Jeszcze 10 lat temu można było kogoś nakręcić ideowo… – mówi Kuba.

Pytam go więc jak wygląda perspektywa utworzenia partii w przyszłości – Na razie wszystko jest w zawieszeniu, ale kiedyś może coś takiego powstanie. Gdy zbudujemy jeszcze większą docieralność niż ta, którą mamy dzisiaj, to może wtedy ogłoszenie, że zakładamy partię, wytłumaczenie tego ludziom i przygotowanie naszego programu – być może to już wtedy samo pójdzie, w osiedlach, miastach… być może ludzie wtedy za tym zagłosują – tłumaczy.

Istnieje jednak obawa, że założenie partii w ogóle odsunęłoby część jarających trawę od Wolnych Konopi – Jak byliśmy anty-systemowi, jak pluliśmy na polityków i policję – nieważne w jakiej kwestii, ważne tylko było aby pluć, nie głaskać ich po głowie – to ludzie uważali, że byliśmy wspaniali. A teraz, gdy próbujemy współpracować z jakimś politykiem to musimy się tłumaczyć „no kurna sorry, jestem i za jakimś wolnościowcem i za jakimś anarchistą i z jakąś inną ideą, byleby ci ludzie chcieli rozwiązać w jakiś racjonalny sposób ten problem”, potem musisz ludziom tłumaczyć, że to jest coś szerszego niż takie ideologie. Jedni to rozumieją, drudzy nie. Generalnie odkąd wdepnęliśmy w bagno polityki temat marihuany mega zyskał. W zeszłym Sejmie wyedukowaliśmy posłów Palikota, w tym wkradliśmy się z medyczną marihuaną. Teraz mają o konopiach jakieś pojęcie. Wcześniej to tylko wiedzieli, że „marihuana zabija” i to tyle. To przynosi z czasem efekty – ostatnio byliśmy np. w Ministerstwie Zdrowia na spotkaniu z przedstawicielami Kościoła w sprawie medycznej marihuany – wyjaśnia Kuba.

Manuel Langer

Napisz do autora: [email protected]

4 KOMENTARZE

  1. Pieknie ale jak przeczytalem,ze jakbyśmy sie zebrali to nikt nie moglby juz nas zatrzymac… panie Manuel masakra jak mozna byc tak oderwanym od rzeczywistości… i jeszcze przy PIS…

  2. błagam nie róbcie tego, jeżeli macie się kompromitować.
    jeżeli w tej partii będą same kontrowersyjne głąby bez rozeznania politycznego, to lepiej gdyby ta partia nie istniała.

  3. Wszystko jak zwykle i wszędzie się rozbija o kasę – będzie kasa na promocje partii, na spoty TV, na ekspertów od PR-u, na opłacenie profesorów medycyny, prawników itd, itp – to partia ma szansę powstać i działać, bez tego lepiej nie zaczynać – tylko się zbłaźnimy… nadal działa starożytne powiedzenie „do wojny/walki (również politycznej) potrzebne są 3 rzeczy: pieniądze, pieniądze i jeszcze pieniądze…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here