cannabisland

W mniemaniu policjantów była to rekordowa pod względem wielkości plantacja marihuany. Jednak tylko w ich mniemaniu, bo tak naprawdę na polu pod Ciechocinkiem pan Marcin uprawiał konopie siewne. W efekcie prokuratura i mundurowi się skompromitowali, a rolnik został uniewinniony.

W sumie 15 tys. krzewów zupełnie legalnych konopi włóknistych uprawiał na pan Marcin na polu pod Ciechocinkiem. Policjanci, którzy odkryli tę pokaźną uprawę ogłosili swój wielki sukces, zaznaczając, że to największa plantacja konopi indyjskich dotychczas ujawniona w Polsce.

Funkcjonariusze tak byli tym faktem podjarani, że zrywanie 15 tys. krzewów zajęło im 2 dni.  Cała akcja miała miejsce latem 2019 r. Dopiero w zeszłym roku pana Marcina uniewinniono.

– Prokuratura Rejonowa w Aleksandrowie Kujawskim umorzyła śledztwo dotyczące pana Marcina „wobec braku danych dostatecznie uzasadniających popełnienie czynu zabronionego”. Z taką podstawą umorzenia nie mogliśmy się pogodzić, bo sugerowała, że przestępstwo jednak popełnił, tylko śledczy nie znaleźli na to wystarczających dowodów. Dlatego zaskarżyliśmy decyzję prokuratury do sądu -tłumaczy adwokat Przemysław Oskroba, reprezentujący pana Marcina.

growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox

Wstyd dla prokuratury

Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Aleksandrowie Kujawskim. Pan Marcin, który dzierżawił pole, usłyszał bardzo poważne zarzuty: wytwarzania narkotyków w dużej ilości i doglądania uprawy. Zarzuty usłyszał też jego pracownik.

Prokuratura co więcej chciała doprowadzić do  tego, żeby pa Marcin trafił do tymczasowego aresztu i w efekcie za kratki. Nie pomogły wyjaśnienia pana Marcina, że pole w Słońsku obsiał łubinem i że nie miał czasu go doglądać, bo uprawy ma na blisko 300 hektarach, w różnych miejscowościach.

Nic tu nie pomogły jego, jak i okolicznych mieszkańców zapewnienia, że samosieja rozrasta się po tej okolicy od lat. Wreszcie – nie pomogła też zlecona prywatnie opinia biegłego o tym, że rośliny wyrwane z pola nie są marihuaną w rozumieniu ustawowym (dopuszczalny poziom THC nie przekraczający 0,2 %).

Ostatecznie Sąd Rejonowy w Aleksandrowie Kujawskim uwzględnił zażalenie obrońcy i zmienił podstawę umorzenia.

– Stał się nią art. 322 par. 1 Kodeksu postepowania karnego, czyli „umorzenie wobec niepopełnienia czynu zabronionego”. Decyzja ta jest ostateczna i prawomocna. Dopiero teraz nasz mandant czuje się usatysfakcjonowany, bo w pełni oczyszczony z jakichkolwiek podejrzeń o to, że zorganizował jakąś hodowlę marihuany – podkreślają adwokaci Przemysław Oskroba i Mateusz Kondracki.

Mało tego, okazało się, że powołany przez sąd biegły nie miał doświadczenia w rozróżnianiu konopi indyjskich i tak zwanych siewnych.

Źródło: https://nowosci.com.pl/