GanjaFarmer

Legalna ale wciąż prawie nieosiągalna. 7 kilogramów medycznej marihuany, która trafiła do polskich aptek w formie suszu rozeszło się w ciągu kilku dni. A mogło w ciągu kilku godzin, gdyby nie wprowadzone ograniczenia. Dlaczego wciąż legalne już lekarstwo jest dostępne w znikomych ilościach niczym papier toaletowy w zamierzchłych czasach PRL-u?

Odpowiedź jest prosta. Produkcji krajowej nie ma, a jedyny zarejestrowany w Polsce dostawca dopiero zaczyna się rozkręcać. Firma Spectrum Cannabis nie spodziewała się takiego zainteresowania suszem i oczywiście zapowiada, że będzie go więcej. Pojawić mają się też olejki oraz kapsułki.

Kolejne dostawy medycznej marihuany mają być nawet trzykrotnie większe, bo za dwa tygodnie nad Wisłę ma zostać dostarczone od 15-20 kg suszu. A już w marcu nawet 50. To jednak wciąż za mało…

Growshop Growbox
Growshop Growbox
Growshop Growbox
Growshop Growbox

Po koniec roku firma należąca do kanadyjskiej grupy kapitałowej Canopy Growth zapewnia, że będą to dostawy na poziomie 100 kg miesięcznie. Tym bardziej, że lek będzie dostarczany z Danii, a nie tak jak dotychczas z Kanady.

Niemal niedostępne i drogie leczenie

Spectrum Cannabis zapowiada wprowadzenie na rynek kapsułek i olejków w przystępnych dla pacjentów cenach. Jednak teraz, tylko nieliczni z nich mogą kupić i to nie we wszystkich aptekach znikome ilości suszu.

A tu oprócz ograniczonego dostępu do medycznej marihuany w grę wchodzą wygórowane dla wielu pacjentów ceny. Do stosowania suszu konopi w celach leczniczych niezbędny jest urządzenie do spalania – to już na początek wydatek wysokości kilkuset złotych. Gram medycznej marihuany kosztuje w tej chwili ok. 70 zł. W Niemczech na przykład to koszt 100 zł., ale produkt jest w 100 proc. refundowany!

Jedyny zarejestrowany nad Wisłą dostawca tłumaczy, że wpływ na wysoką cenę ma nałożony na produkt 23 proc. VAT. Spectrum Cannabis interweniował już w sprawie zawyżonego podatku  w Krajowej Informacji Skarbowej. Być może ich prośba zostanie rozpatrzona pozytywnie i fiskus będzie inkasował o 15 proc. mniej.

Lekarz i farmaceuci wciąż oporni…

Potrzebujących jest wielu. Chorują na padaczkę, stwardnienie rozsiane, są też pacjenci po chemioterapii. Jednak lekarzy, którzy mogliby im pomóc tylko poprzez wypisanie recepty wciąż jest jak na lekarstwo.

Równie zachowawcza jest większość farmaceutów, którzy w ofercie swoich aptek medycznej marihuany jak nie mieli tak nie mają do dziś. A ofiarą tej zachowawczości tych, którzy powinni pomagać, jest między innymi Kasia. Mieszkanka Olsztyna – cierpi na bardzo ciężką odmianę padaczki. O sprawie poinformował portal money.pl

Nie dość, że mieszkanka Olsztyna nie może w prawie 200 tysięcznym mieście znaleźć lekarza, który przepisałby jej lecznicze konopie, to i tak nie znajdzie w okolicy apteki, która mogłaby jej lekarstwo sprzedać.

Aby zdobyć medyczną marihuanę Kasia musiałby się wybrać w 300 kilometrową podróż. Potwierdzają to badania przeprowadzone przez money.pl oraz wp.pl. Spośród 140 aptek zapytanych przez te dwa serwisy tylko dwie – w Koninie i Poznaniu mogą sprzedać susz. W efekcie chorzy mogą szukać leku tylko w co dziesiątej aptece!

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…

Przypomnijmy, że medyczna marihuana jest legalna w Polsce od listopada 2017 r. Rok później na wprowadzenie leków dostała pozwolenie firma Spectrum Cannabis. Przez ostatnie półtora roku udało się tak naprawdę tylko zmienić prawo i wydać pozwolenie na dystrybucję leku dla jednej firmy. Tyle pozytywów.

Negatywy to nadal cierpiący pacjenci, niedoinformowani lekarze i farmaceuci oraz brak krajowej produkcji. A wszystko przez milczenie, unikanie tematu i opieszałość Ministerstwa Zdrowia. Efekt? Medyczna marihuana to wciąż nad Wisłą lek, o którym każdy słyszał ale niekoniecznie go widział i doświadczył.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here